czytamyedtykiety.pl żywność

Pasztety drobiowe – porównanie

Dodano: 27 Listopada 2019 Przez: Agnieszka Wałęka
kategoria: Porównanie produktów

Niedawno pokazywałyśmy Wam zestawienie pasztetów wegetariańskich, więc dzisiaj dla „równowagi” zwykłe pasztety – mięsne lub „mięsne” (jest to duża różnica!). W porównaniu do składów pasztetów wege, które w większości miały dobre składy, te wypadają BARDZO blado. Warto zastanowić się, jakie będą lepszym wyborem. 


Nieszczęsny MOM/MDOM

W większości sklepowych pasztetów próżno szukać prawdziwego mięsa w składzie. Zastępują go zwykle MOM (czyli mięso oddzielone mechanicznie), a także inne składniki, tj. skóry, wątroba, serca itd. Miałam problem czy zaznaczyć tylko MOM na czerwono (o nim kilka słów zaraz) czy zaznaczyć też inne surowce drobiowe, które nie są mięsem (właśnie te skóry i tak dalej). W końcu uznałam, że dla zwróćenia uwagi na rozróżnienie mięsa od MOM zaznaczę tylko jego na kolor czerwony – choć zupełnie nie popieram „zapychania” produktu gotowego skórami i podrobami, aby oszczędzić na prawdziwym mięsie, ble.

Czym jest MOM? Tak właściwie, w przypadku produktów drobiowych powinnam użyć skrótu „MDOM” czyli mięso drobiowe oddzielone mechanicznie, ale „MOM” brzmi bardziej znajomo dla konsumenta i od razu właściwie pojawia się w głowie obraz tego, z czym ma do czynienia. Otóż MOM (czy też MDOM) to nic innego, jak najgorsze resztki z przetwarzania mięsa. To rozdrobniona masa mięso-tłuszczowa, otrzymywana z tuszek, grzbietów, skrzydeł i szyj drobiowych. Przeciska się ją przez sita, by oddzielić kości, a przy okazji narusza się strukturę włókien mięśniowych. MOM jest taką mieszaniną chrząstek, tłuszczu, skórek, ścięgien. W świetle prawa nie jest ona traktowana jako mięso, co nie przeszkadza producentom żywności wrzucać ją m.in. do parówek, pasztetów czy kiełbas…

Jakie dodatki można znaleźć?

Jeśli to nie zachęciło Was do czytania składów, to pamiętajcie, że w pasztetach jest też dużo dodatków – wzmacniacze smaku (glutaminian sodu, rybonukleotydy disodowe), skrobie modyfikowane, przeróżne stabilizatory, sztuczne aromaty, zagęstniki, utwardzone i częściowo utwardzone tłuszcze roślinne (będące źródłami izomerów trans), maltodekstryna i azotyn sodu. Jak widzicie, producenci wybór dodatków mają przeogromny (i niestety z niego korzystają).

Są też pasztety z dobrym składem

Nie każdy pasztet jest tak zły, jak napisałam powyżej. Oczywiście, dotyczy to większości – szczególnie tych w pudełeczkach – ale są producenci, którzy dokładają starań, aby ich wyroby były jakościowo dobre – tak, jak ten z E.Leclerc (on akurat chyba jest na wagę  – ale nie łudźmy się, że każdy pasztet na wagę będzie miał dobry skład i będzie „mięsny”, a nie „pseudomięsny”), a także Pamapol czy Indykpol. Warto dodać każdym sklepie powinna być możliwość zapytania ekspedienta o sprawdzenie listy składników na opakowaniu zbiorczym bądź w ich bazie.

O Autorze

Agnieszka Wałęka - magister inżynier technologii żywności i żywienia człowieka, a także trener personalny i korepetytor prywatny matematyki. Miłośniczka masła orzechowego, wszelkiego rodzaju aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania, ciekawostek dietetycznych i "strażniczka" sklepowych etykiet - zawsze wie, co w trawie piszczy i żaden produkt nie ma przed nią tajemnic :) Prowadzi bloga http://www.katsuumi.pl/

KOMENTARZE
X

Wyszukaj swój produkt:








Przejdź do paska narzędzi