UE rewolucjonizuje etykietowanie kosmetyków – producenci mają tylko kilka tygodni na dostosowanie
Od 31 lipca 2026 roku w Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/1545 – największa zmiana w oznakowaniu alergenów zapachowych od ponad dwóch dekad. Lista substancji wymagających obowiązkowego oznaczenia na etykiecie kosmetyku rośnie z 26 do około 82. Producenci nie dostaną dodatkowego czasu na przygotowanie. Co to oznacza dla branży i dla konsumentów?
Lista 26 alergenów zapachowych, znana w branży po prostu jako “the 26”, towarzyszyła kosmetykom przez ponad 20 lat. Każda butelka perfum, każdy krem, każdy żel pod prysznic deklarował jej obecność na etykiecie. Od 31 lipca 2026 ta lista trzykrotnie się rozszerza – do około 82 substancji i grup substancji.
Dla konsumentów to dobra wiadomość. Dla producentów – nagła walka z czasem.
Co dokładnie się zmienia?
Nowe rozporządzenie modyfikuje załącznik III do Rozporządzenia Kosmetycznego 1223/2009. Lista alergenów zapachowych wymagających deklaracji na etykiecie powiększa się o 56 nowych pozycji.
W tekście używam nazw INCI – czyli tych, które konsument zobaczy na etykiecie kosmetyku. W nawiasie podaję polskie tłumaczenie dla łatwiejszego zrozumienia.
Nowe pojedyncze substancje wymagające deklaracji:
- Vanillin (wanilina) – substancja zapachowa kojarzona z wanilią, szeroko stosowana w produktach o słodkim zapachu
- Menthol (mentol) – charakterystyczny zapach mięty, używany w pastach do zębów, balsamach, kosmetykach do golenia
- Linalyl Acetate (octan linalilu) – składnik olejków eterycznych z lawendy i bergamotki
- Beta-Caryophyllene (beta-kariofilen) – występuje w olejku z czarnego pieprzu, goździkach
- Methyl Salicylate (salicylan metylu) – charakterystyczny zapach pochodzący z winteralu, stosowany w produktach do masażu i kosmetykach
- Anethole (anetol) – obecny w olejku anyżowym, koprze włoskim
- Carvone (karwon) – obecny w olejku miętowym i kminkowym
- Damascenone – z rodziny ketonów różanych, charakterystyczny zapach róży, doprecyzowany w sprostowaniu z 2025 roku
Naturalne ekstrakty i olejki eteryczne, które od teraz wymagają deklaracji:
- Citrus Bergamia Peel Oil (olejek bergamotowy)
- Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy)
- Rosa Damascena Flower Oil (olejek różany)
- Cananga Odorata Flower Oil (olejek ylang-ylang)
- Mentha Piperita Oil (olejek miętowy)
- Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olejek eukaliptusowy)
- Eugenia Caryophyllus Flower Oil (olejek goździkowy)
- Pelargonium Graveolens Oil (olejek geraniowy)
- Pogostemon Cablin Oil (olejek paczulowy)
- Myroxylon Pereirae Oil (balsam peruwiański)
Prehapteny i prohapteny – to nowa kategoria w przepisach. To substancje, które same z siebie nie są alergenami, ale przekształcają się w nie pod wpływem utleniania (kontaktu z powietrzem) lub kontaktu ze skórą. Do tej grupy należą:
- Substancje aktywowane utlenianiem: Limonene (limonen), Linalool (linalol), Geraniol (geraniol), Alpha-Terpinene (alfa-terpinen)
- Substancje aktywowane przez enzymy skóry: Eugenol (eugenol), Isoeugenol (izoeugenol), Cinnamyl Alcohol (alkohol cynamonowy)
Od teraz traktuje się je tak samo jak ich aktywne formy.
Progi stężeń pozostają bez zmian:
- 0,001% dla produktów pozostających na skórze (leave-on – kremy, balsamy, perfumy)
- 0,01% dla produktów spłukiwanych (rinse-off – żele pod prysznic, szampony)
Powyżej tych progów składnik musi pojawić się na etykiecie pod dokładną nazwą INCI.
Bez okresu przejściowego
To, co najbardziej martwi branżę – brak ogólnego okresu przejściowego dla nowych produktów.
Od 31 lipca 2026 każdy nowy kosmetyk wprowadzany na rynek UE (lub przekraczający granicę celną UE) musi być zgodny z nowymi przepisami. Bez wyjątków, bez “jeszcze dwóch lat na dostosowanie się”.
Produkty już znajdujące się w obrocie przed 31 lipca 2026 mogą pozostać na rynku do 31 lipca 2028. Po tym terminie niezgodne zapasy będą musiały zostać wycofane.
Dla producentów oznacza to dwie ścieżki działania równolegle:
- Dostosowanie wszystkich nowych produktów do nowych przepisów
- Wyprodukowanie i wprowadzenie na rynek aktualnych formuł przed 31 lipca, żeby skorzystać z dwuletniego okresu przejściowego dla istniejących zapasów
Co to znaczy w praktyce dla branży?
Producenci patrzą na to nie jako zmianę etykiet, ale jako poważne wyzwanie regulacyjne.
Audyt receptur
Każda istniejąca formuła musi zostać przeanalizowana pod kątem zawartości 82 substancji. To wymaga współpracy z dostawcami surowców, którzy często sami nie wiedzą dokładnie, jaki jest skład ich kompozycji zapachowych.
W przemyśle perfumeryjnym kompozycje zapachowe są ściśle strzeżonymi tajemnicami handlowymi. Producent kosmetyku często wie tylko, że dodaje “kompozycję X od dostawcy Y”, a nie dokładnie z czego się ona składa. Teraz dostawcy muszą ujawnić znacznie więcej informacji niż dotychczas.
Aktualizacja dokumentacji
Każdy kosmetyk w UE ma swoje Cosmetic Product Safety Report (CPSR) i Product Information File (PIF). Wszystkie te dokumenty muszą zostać zaktualizowane pod kątem nowych alergenów.
Przeprojektowanie opakowań
Lista INCI na etykiecie rozszerzy się znacząco. Dla małych opakowań (np. perfum 30 ml, kremów do oczu w małych słoiczkach) to realny problem. Czcionki będą musiały być mniejsze, a w niektórych przypadkach konieczne może być zwiększenie rozmiaru etykiety lub dodanie wkładek informacyjnych.
Wycofanie niektórych formuł z rynku
Niektóre marki mogą zdecydować, że taniej będzie wycofać konkretne produkty z rynku niż dostosować je do nowych przepisów. Szczególnie dotyczy to nisz produktów premium z bogatymi kompozycjami zapachowymi.
Kogo zmiany dotkną najmocniej?
Producenci perfum
To grupa, która ucierpi najbardziej. Perfumy z definicji są bogatymi kompozycjami zapachowymi – większość zawiera kilkadziesiąt różnych substancji aromatycznych. Lista INCI na etykiecie może urosnąć dramatycznie. Część perfum klasycznych może wymagać reformulacji.
Marki kosmetyków naturalnych
Paradoks branży naturalnej – olejki eteryczne, które są dumą i wyróżnikiem tego segmentu, teraz wymagają szczegółowej deklaracji. Lawendowy krem dla wrażliwej skóry, naturalny dezodorant z olejkiem herbacianym, balsam z olejkiem różanym – wszystkie te produkty będą miały dłuższe etykiety z bardziej skomplikowanymi nazwami INCI.
To wbrew narracji marketingowej tych marek – “naturalny, prosty skład” niekoniecznie pasuje do listy 15 alergenów na etykiecie. Choć technicznie nic się nie zmienia w samym produkcie.
Producenci kosmetyków premium
Wysokiej klasy kremy do twarzy, serum, kosmetyki niszowe często zawierają wyrafinowane kompozycje zapachowe. Te marki będą musiały zdecydować – reformulować, żeby uniknąć długich list, czy zaakceptować rozbudowane etykiety.
Małe i średnie firmy kosmetyczne
To grupa, której najtrudniej dostosować się szybko do zmian regulacyjnych. Brak własnych działów regulacyjnych, ograniczony budżet na konsultantów, mniejsza siła negocjacyjna wobec dostawców surowców. Dla wielu małych marek nowe przepisy mogą oznaczać poważne wyzwanie finansowe.
Co to oznacza dla konsumentów?
Dla nas – kupujących kosmetyki – to przede wszystkim większa transparentność.
Lepiej rozpoznasz alergeny
Jeśli wiesz, że jesteś uczulony na konkretną substancję – na przykład Vanillin (wanilinę) lub Methyl Salicylate (salicylan metylu) – od teraz znajdziesz tę informację na etykiecie produktów, gdzie dotychczas była ukryta pod ogólnym “Parfum” lub “Aroma”.
Bardziej świadome wybory
Osoby z wrażliwą skórą, atopowym zapaleniem skóry, rozaceą czy alergiami zapachowymi będą miały znacznie lepszy wgląd w to, co rzeczywiście znajduje się w ich kosmetykach. To pozwoli unikać konkretnych substancji, które ich uczulają.
Dłuższe i bardziej skomplikowane etykiety
Strona z listą INCI na opakowaniach kosmetyków znacznie się rozrośnie. Dla osób, które nie znają nazw chemicznych, może to oznaczać poczucie przytłoczenia. “Limonene, Linalool, Citronellol, Geraniol, Eugenol…” – lista, która kiedyś miała pięć pozycji, teraz może mieć piętnaście.
To może paradoksalnie zwiększyć poczucie, że “kosmetyki są pełne chemii” – mimo że nic się w samych produktach nie zmienia.
Edukacja jest kluczowa
Z naszej perspektywy – blogerek i edukatorek kosmetycznych – to moment, w którym wiedza konsumentów o składach staje się jeszcze ważniejsza. Sama obecność Limonene na etykiecie nie oznacza, że produkt jest “zły” lub “niebezpieczny”. To naturalna substancja występująca w skórkach cytrusów, która u większości osób nie powoduje żadnych problemów. Ale dla osób uczulonych – ta informacja jest bezcenna.
Co teraz?
Dla branży kosmetycznej:
Czas się kończy. Producenci, którzy jeszcze nie rozpoczęli prac nad dostosowaniem, mają zaledwie kilka tygodni, żeby uniknąć poważnych konsekwencji. Audyt formuł, aktualizacja dokumentacji, przeprojektowanie opakowań – to procesy, które trwają zwykle kilka miesięcy.
Marki, które są przygotowane, będą miały przewagę na rynku. Te, które nie zdążą – mogą zniknąć z półek lub stracić możliwość wprowadzania nowych produktów na rynek UE.
Dla konsumentów:
Warto zacząć obserwować etykiety. W najbliższych miesiącach zobaczymy stopniowe zmiany – niektóre marki już teraz zaczynają dostosowywać opakowania, inne zrobią to w ostatniej chwili. Dla osób z alergiami i wrażliwą skórą warto zacząć dokumentować, które substancje powodują u nich reakcje – lepsze etykiety oznaczają lepszą możliwość obrony przed alergenami.
Szerszy kontekst – ku większej transparentności
Nowe rozporządzenie wpisuje się w szerszy trend w europejskim prawodawstwie kosmetycznym – dążenie do większej transparentności i ochrony konsumenta. W ostatnich latach widzieliśmy:
- Rozszerzenie obowiązków informacyjnych dotyczących nanomateriałów
- Wzmocnioną kontrolę kosmetyków z importu
- Nowe wymogi dotyczące oświadczeń marketingowych (“clean beauty”, “naturalny”, “ekologiczny”)
- Postępującą harmonizację z przepisami o substancjach chemicznych (REACH)
Wszystko to składa się na obraz branży kosmetycznej coraz bardziej regulowanej, ale też bardziej przejrzystej dla konsumentów. Dla świadomych użytkowniczek kosmetyków to dobry kierunek – mniej marketingu, więcej informacji.
Podsumowanie
31 lipca 2026 to data, którą branża kosmetyczna w UE zapamięta na długo. Rozszerzenie listy obowiązkowych deklaracji alergenów zapachowych z 26 do około 82 to największa zmiana w oznakowaniu kosmetyków od ponad dwóch dekad.
Dla producentów – poważne wyzwanie organizacyjne, finansowe i logistyczne. Dla konsumentów – krok w stronę większej transparentności i lepszej ochrony przed alergenami.
W praktyce zobaczymy nowe etykiety w sklepach stopniowo, w ciągu najbliższych miesięcy i lat. Niektóre marki dostosują się natychmiast, inne wykorzystają dwuletni okres przejściowy dla istniejących zapasów.
Warto pamiętać, że obecność większej liczby substancji na etykiecie nie oznacza, że kosmetyki stały się gorsze. Te same produkty, te same składy – tylko lepiej oznaczone. To krok w stronę świadomego konsumenta.
A Ty? Czytasz etykiety kosmetyków? Czy znasz substancje, na które jesteś uczulona? Czy interesują Cię szczegóły składu, czy bardziej skupiasz się na efektach produktu? Podziel się w komentarzu!
Źródło: Commission Regulation (EU) 2023/1545, Cosmetics Business, Registrar Corp
Słowa kluczowe: rozporządzenie 2023/1545, alergeny zapachowe, etykiety kosmetyków, INCI, prawo kosmetyczne UE, lista 82 alergenów.
Tagi wpisu:
#prawo kosmetyczne
#alergeny zapachowe
#etykiety kosmetyków
#Unia Europejska
#INCI
Justyna Skakowska
Cześć, mam na imię Justyna i jestem magistrem kosmetologii. Kosmetologia towarzyszy mi od najmłodszych lat, inspirując mnie do zgłębiania tajników pielęgnacji skóry i urody. Branżę analizuję realistycznie i holistycznie, łącząc wiedzę naukową z praktycznym doświadczeniem. W Czytamy Etykiety odpowiadam za wszystkie publikacje dotyczące świata kosmetyków i odpowiadam na Wasze pytania z tej dziedziny. Od dwóch lat specjalizuję się w stylizacji brwi i rzęs, co stało się moją prawdziwą pasją! Prywatnie – jestem miłośniczką muzyki, ceramiki, szycia, makram i tańca. Jako psia mama cenię sobie również czas spędzony z moją czworonożną przyjaciółką 🙂
