Zara wchodzi na rynek pielęgnacji włosów. Czy marki fast fashion powinny produkować kosmetyki?
Hiszpańska gigantka fast fashion, Zara, ogłosiła wejście na rynek produktów do pielęgnacji włosów. Nowa linia ma obejmować szampony, odżywki i maski, podzielone – zgodnie z komunikatem marki – na potrzeby włosów cienkich, średnich, grubych i kręconych. To kolejny krok w dywersyfikacji oferty i podbój rynku beauty, szacowanego na ponad 80 miliardów dolarów.
Jednak to posunięcie budzi poważne wątpliwości ekologów, ekspertów branży beauty i świadomych konsumentów. Czy naprawdę potrzebujemy kolejnej linii kosmetyków od sieciówki, zwłaszcza gdy planeta tonie w odpadach?
Podział na grubość włosów – marketing czy rzeczywista innowacja?
Zara proponuje podział produktów w oparciu o grubość włosa (cienkie, średnie, grube) i jego strukturę (kręcone). Według mnie to spore uproszczenie, które nie odpowiada na realne potrzeby skóry głowy i włosów.
Dlaczego ten podział nie ma sensu?
- Stan skóry głowy jest kluczowy – to od niego (przetłuszczanie, przesuszenie, łupież, wrażliwość) powinno dobierać się szampon, a nie od grubości końcówek.
- Grubość włosa nie mówi o jego potrzebach – oferowanie jednej odżywki „do grubych włosów” to zbyt duże uogólnienie.

Skład pod lupą
Analiza dostępnych składów (INCI) produktów Zary nie napawa optymizmem. Dominują w nich:
- Silikony (Cyclopentasiloxane, Dimethicone) – które dają chwilowy efekt gładkości, ale mogą obciążać włosy i zapychać skórę głowy.
- Sztuczne kompozycje zapachowe (Parfum) – częsta przyczyna podrażnień i alergii.
- Minimalna ilość składników aktywnych – ekstrakty roślinne czy witaminy znajdują się zwykle na końcu listy, co świadczy o ich śladowym stężeniu.
Niektóre produkty są lepsze, a niektóre gorsze (koniecznie sprawdźcie nasze oceny). To typowe, masowe formulacje, których celem jest niska cena i przyjemny, szybki efekt, a nie długotrwała poprawa kondycji włosów i skóry głowy.

Fast beauty: kolejny krok w kierunku konsumpcjonizmu
Wejście Zary na rynek kosmetyczny to element strategii fast beauty – analogicznej do fast fashion.
- Krótkie cykle życia produktu – zachęcanie do ciągłych zakupów i testowania nowości.
- Masowa produkcja – generująca ogromne ilości odpadów opakowaniowych i ślad węglowy.
- Wątpliwa jakość – kosmetyki tanie w produkcji, ale o niskiej skuteczności.
Czy naprawdę potrzebujemy kolejnej linii kosmetyków? Rynek jest już przesycony produktami, a prawdziwe, innowacyjne marki skupiają się na jakości, czystych składach i zrównoważonym rozwoju.

Czy sieci odzieżowe powinny produkować kosmetyki?
Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale warto zadać sobie pytanie:
- Czy Zara wnosi coś nowego do rynku? Na podstawie składów – nie.
- Czy robi to w odpowiedzialny sposób? Masowa produkcja w modelu fast fashion stoi w sprzeczności z ideą zrównoważonego beauty.
- Gdzie jest granica? Jeśli każda marka odzieżowa zacznie produkować wszystko, od mebli po kosmetyki, stracimy różnorodność i jakość na rzecz ilości.
Podsumowanie: Konsumencki wybór ma znaczenie
Wejście Zary w pielęgnację włosów to przejaw konsumpcjonizmu, a nie odpowiedź na realne potrzeby konsumentów. Jako świadomi użytkownicy mamy wybór:
- Stawiajmy na jakość, nie ilość – wybierajmy marki, które specjalizują się w pielęgnacji.
- Czytajmy składy – nie dajmy się zwieść ładnym opakowaniom i marketingowym hasłom.
- Zadajmy sobie pytanie: Czy naprawdę potrzebuję tego szamponu od sieciówki, skoro mam już sprawdzone, skuteczne produkty?
Twoja decyzja przy półce to głos na to, jaki rynek kosmetyczny chcemy wspierać.
A Ty? Kupisz kosmetyki do włosów od Zary? Czekamy na komentarze! 💬
Sprawdź te wpisy:
Kontrowersje wokół marki e.l.f. – dlaczego reklama z Mattem Rifem wywołała burzę?
