Recenzja – AzetaBio Organiczne mleczko ochronne przeciw komarom i owadom latającym dla dzieci od 0m+

Autor: Justyna Czybier Udostepnij artykuł:

„Towarzysz biwaków”

Mleczko Azeta Bio to naturalna alternatywa dla środków przeciwko komarom opartym na DEET, których nie wolno stosować w ciąży i u bardzo małych dzieci – jego skład analizowaliśmy już na początku lipca – odnośnik znajdziecie na samym dole, a jak się sprawdza?

Produkt zamknięty jest w buteleczce 200 ml z wygodną pompką przypominającą nieco spray – jednak po naciśnięciu nie jest on rozpylany, tylko dozowany jak z klasycznej pompki – ponieważ i tak należy go wetrzeć w skórę to jest to według nas lepsza metoda – nie ma ryzyka pryśnięcia produktu do oczu, mniej go też zużywamy, ponieważ nie rozpylamy go dookoła ciała, tylko aplikujemy bezpośrednio na odkryte części ciała!

Mleczko jest bardzo lekkie i dobrze się rozsmarowuje – wystarczy jego niewielka ilość, żeby pokryć całkiem sporą powierzchnię ciała. Wchłania się szybko i nie pozostawia wyczuwalnej warstwy – to ogromny plus, zwłaszcza jak pierwszą aplikację wykonujemy przed ubraniem się! Nie ma jednak powodów do paniki, bo produkt nie brudzi ubrań – przy jego dokładaniu nie musimy się o to martwić!

Musimy przyznać, że aromat nas zaskoczył – spodziewaliśmy się typowej dla tego typu produktów „cytrynki” która kojarzy nam się z wakacjami i produktami przeciwko komarom, a tymczasem pachnie on jakby ziołowo, lekko geranium, z cytryną w tle i przyjemnymi świeżymi nutami. Jest to zasługa głównego składnika użytego w mleczku – egzotycznego oleju Andiroba, od wieków stosowanego przez mieszkańców Brazylii jako środek odstraszający owady latające – zarówno w formie olejków do ciała jak i w formie świec! Oprócz działania odstraszającego, olej ten ma również właściwości łagodzące swędzenie po ukąszeniu oraz zmniejszające opuchliznę! Działa także antyseptycznie i przeciwzapalnie – co wspomoże gojenie nawet rozdrapanych ukąszeń!

Co jest niezwykle ważne – obawialiśmy się jak produkt faktycznie sprawdzi się na skórze delikatnej z AZS – z doświadczenia wiemy, że związki zapachowe mogą niestety podrażniać, a w tego typu produktach są one konieczne do zniechęcania owadów. Na szczęście nic takiego się nie stało! Na żadnej z testowanych osób nie pojawił się stan zapalny ani nie pogorszył się stan skóry – a mówimy tu zarówno o osobie dorosłej jak i dziecku – można używać śmiało!

No i ostatnie i najważniejsze – czy działa? To pytanie wiele z Was zadawało jak zaprezentowaliśmy ten produkt po raz pierwszy. Możemy śmiało stwierdzić, że działa! Co prawda warto wspomnieć o prawidłowym stosowaniu tego produktu, a do tego trzeba chwilę porozmawiać o stworzeniach, które ma zniechęcić od posilenia się nami.

Zarówno komary jak i meszki to owady, które reagują na ciepło naszego ciała, wydzielany przez nas dwutlenek węgla oraz zapach potu (a konkretniej zawarte w nim związki min. amoniak i kwas mlekowy) – ten z kolei uzależniony jest min. od genów. Co ciekawe niektóre osoby odnoszą wrażenie, że są częściej ofiarami pogryzienia niż inni ludzie, ale może to być też efekt wyjątkowo wrażliwej skóry i przez to mocniejszego odczuwania każdego ukąszenia!
Niemniej jednak upały sprawiają, że mocniej się pocimy i rośnie nasza temperatura ciała, a to z kolei przyciąga więcej ochotników na naszą krew – można częściowo temu zapobiec dzięki zachowaniu odpowiedniej higieny, częstym prysznicom – wystarczą bardzo krótkie oraz odpowiednim ubraniom – przewiewnym i jasnym, które będą odbijać część ciepła oraz utrudnią owadom przebicie się przez nie. 

Z całą tą wiedzą możemy wrócić do tematu – jak stosować naturalne środki odstraszające komary, żeby skutecznie działały! Przede wszystkim należy je stosować zawsze na czystą i suchą skórę – nie ma co czekać aż zaczniemy się pocić i wydzielać większe ilości dwutlenku węgla – wtedy może być już za późno, dlatego postawmy na prewencję! Po drugie produkty te działają dzięki maskowaniu naszego zapachu, a im cieplejsza jest nasza skóra tym mocniej te związki będą się ulatniać, dlatego niezwykle ważna jest ponowna aplikacja – producent deklaruje konieczność dokładania produktu co 2 godziny, jednak zdarzało się, że dla pełnej ochrony, w przypadku spocenia się czy zmoczenia dokładaliśmy go częściej!

Czy produkt zadziałał w 100% ? Używany prawidłowo tak, ale czasem człowiek jak się zapomniał, albo w nocy jak jakiś komar wleciał pomimo moskitiery do domu to zdarzyło się ukąszenie – nie narzekamy bo dzięki temu mieliśmy szansę sprawdzić właściwości łagodzące i musimy przyznać – tu też jest bardzo dobrze – świąd szybciej ustaje i łagodzi opuchliznę przez co ukąszenie nie jest tak irytujące i nie odczuwa się potrzeby drapania – niestety ale drapanie to najgorszy wróg gojenia się, rozdrapana ranka może ulec infekcji i dłużej się goić, a nawet zostawiać blizny! 

Podsumowując – to świetny produkt dla małych dzieci i dorosłych z wrażliwą skórą, który z powodzeniem stanowi alternatywę dla środków z DEET czy innymi substancjami odradzanymi u małych dzieci, kobiet w ciąży czy też osób z wrażliwą skórą. Pomimo związków zapachowych nie podrażniał ani nie pogarszał stanu skóry z AZS, a co najważniejsze – odpowiednio stosowany działa!

Analizę jego składu przeczytacie tutaj - klik.

 

Komentarze

Brak komentarzy pod tym artykułem

Dodaj komentarz