Kontrowersje wokół marki e.l.f. – dlaczego reklama z Mattem Rifem wywołała burzę?
Marka e.l.f. Cosmetics od lat buduje wizerunek przystępnej cenowo, inkluzyjnej i społecznie zaangażowanej firmy. Jej kampanie często poruszały ważne tematy, takie jak różnorodność czy równość. Tym większe zdziwienie wywołała najnowsza reklama z Mattem Rifem – kontrowersyjnym komikiem. Dlaczego ta współpraca okazała się tak problematyczna? I jak marka zareagowała na krytykę?
Kim jest Matt Rife i dlaczego wzbudza kontrowersje?
Matt Rife to komik, który zdobył popularność dzięki tik-tokowym skeczom i atrakcyjnemu wyglądowi. Jednak jego kariera od lat jest przesłonięta licznymi zarzutami o seksistowskie żarty. W jednym ze swoich występów żartował z przemocy domowej, co spotkało się z ogromną krytyką. Dla wielu konsumentek i konsumentów współpraca z nim była sprzeczna z wartościami, które e.l.f. deklarowała. Co mówią – reklama z Mettem Rifem?
Reklama z Mattem Rifem, która podzieliła odbiorców
Kampania promująca przystępne cenowo kosmetyki miała być lekka i zabawna. Niestety, wybór twarzy marki okazał się poważnym błędem. Reakcje były natychmiastowe:
- „Zdrada wartości” – wieloletnie fanki czuły się zawiedzione.
- „Elf, jak mogliście?” – komentarze pod reklamą wypełniły się gniewem.
- „Bojkotuję e.l.f.” – niektórzy konsumenci nawoływali do rezygnacji z produktów marki.
Dlaczego ta współpraca to tak duży problem?
- Sprzeczność z wizerunkiem marki
e.l.f. wielokrotnie podkreślała, że stoi po stronie równości i szacunku dla wszystkich. Tymczasem Matt Rife regularnie obraża kobiety. - Utrata zaufania
Marka, która budowała swoją pozycję na autentyczności i trosce o klientki, nagle pokazała, że pieniądze i rozgłos są ważniejsze niż wartości. - Niezrozumienie swojej grupy docelowej
Odbiorcami e.l.f. są głównie młode kobiety, które często identyfikują się z ruchami feministycznymi i równościowymi. Dla nich współpraca z kimś, kto żartuje z przemocy, jest nie do zaakceptowania.

Całą reklamę znajdziecie TUTAJ.
Reakcja marki – czy przeprosiny wystarczą?
Globalna dyrektor marketingu e.l.f. Beauty, Kory Marchisotto, przyznała w rozmowie z Business of Fashion, że firma była zaskoczona falą negatywnych reakcji na reklamę z Mattem Rifem. „Nasza intencja a odbiór kampanii przez część osób bardzo się rozmijają” – podkreśliła.
Marchisotto wyjaśniła, że wybór Rife’a wynikał z jego popularności na TikToku – 80 proc. jego obserwatorów to kobiety, a 75 proc. ma mniej niż 34 lata. Dane dotyczące zaangażowania społeczności wskazywały na pozytywny odbiór jego treści, co było kluczowe przy obsadzeniu go w reklamie. Własny post Rife’a z kampanią spotkał się z dużym poparciem fanów, co dodatkowo uwidoczniło kontrast między reakcją jego społeczności a krytyką skierowaną w stronę marki.
e.l.f. początkowo ignorowała problem, co tylko pogorszyło sytuację. Po kilku dniach milczenia opublikowała ogólnikowe oświadczenie, w którym:
✔ Przeprosiła za „niewłaściwy wybór”,
✔ Zapewniła, że „słucha swoich odbiorców”,
✔ Nie wspomniała jednak o planach zerwania współpracy.
Dla wielu konsumentek to za mało, za późno.
Czy to był outrage marketing?
Część komentatorów zarzuciła firmie stosowanie outrage marketingu – strategii reklamowej polegającej na celowym wywołaniu kontrowersji i prowokacji w celu zwiększenia zasięgów. Przykładem podobnej sytuacji była niedawna kampania American Eagle z Sydney Sweeney.
Jednak w przypadku e.l.f. nie ma dowodów na celowe działanie. Więcej wskazuje na poważne niedopasowanie wartości marki i ambasadora oraz niedostateczny research przed podjęciem współpracy. Sam Rife, obecny na scenie komediowej od ponad dekady, od lat wzbudza kontrowersje – zdaniem krytyków marka powinna była uwzględnić te ryzyka, bo reklama z Mattem Rifem nie powinna mieć miejsca.
Szukasz kosmetyków do makijażu z dobrym składem? Sprawdź nasze zestawienia!
Czego marki kosmetyczne mogą się nauczyć z tej sytuacji?
- Spójność jest kluczowa – wizerunek marki powinien być spójny z twarzami marki.
- Szybka reakcja jest niezbędna – ignorowanie problemu tylko go pogłębia.
- Znaj swoją publiczność – twoi odbiorcy nie są bierni i wsparcie marki idzie z całokształtu jej działań.
Podsumowanie: Czy e.l.f. straci swoją publiczność?
Część klientek na pewno odejdzie na zawsze, uznając, że marka sprzeniewierzyła się swoim ideałom. Inne wybaczą, ale zapamiętają tę pomyłkę. Jedno jest pewne – w erze social mediów żadna marka nie może sobie pozwolić na tak poważny błąd. A reklama z Mattem Rifem do takich należała.
A Ty? Co myślisz o tej współpracy? Czekamy na komentarze! 💬👇
