Pleśń w żywności
Pleśń w żywności – temat rzeka… Skąd ona się w ogóle bierze? Rozwojowi pleśni towarzyszą wysoka temperatura i wilgotne podłoże oraz powietrze. Jej pojawienie się zwykle ma związek nieprawidłowym przechowywaniem lub zbyt długim otwarciem produktu w lodówce.
I tak w dużym uproszczeniu: pleśń, która sama pojawia się na żywności w skutek jej złego przechowywania, może prowadzić do negatywnych skutków zdrowotnych (widzicie je na jednej z grafik).
Są jednak gałęzie przemysłu spożywczego w których wykorzystuje się pożyteczne i nieszkodliwe gatunki pleśni – jest to między innymi przemysł serowarski i winiarski. Jak zjecie ser pleśniowy, to ile dobrze tolerujecie produkty mleczne, nic wam nie zaszkodzi.
To jeden z pierwszych mitów – że wszystkie rodzaje i gatunki pleśni są szkodliwe.
Jednak najbardziej popularnym i tam jest to, że po odkrojeniu spleśniałego kawałka, dalej można zjeść resztę produktu. Tak to nie działa – ponieważ grzyb mógł już wytworzyć zarodniki i toksyny, które poszły w głąb produktu i których nie jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem… Niby to wiemy, ale nadal wielu ludzi praktykuje ten sposób na „niemarnowanie” – uwierzcie nam – są lepsze sposoby na zero-waste! 🙂
W przypadku produktów suchych, jest mniejsze ryzyko, że ta pleśń się rozniosła dalej – ale dla świętego spokoju radzimy jednak odpuścić zjedzenie takiego „przysmaku”.
Najgroźniejszą toksyną „odpleśniową” jest AFLATOKSYNA, która powoduje bardzo niekorzystne skutki zdrowotne (włącznie z uszkodzeniem narządów wewnętrznych) – a nawet śmierć. Nie warto ryzykować!



