Sypkie podkłady mineralne

Kategoria: Porównania Produktów - kosmetyki


Sypki podkład mineralny to produkt nietypowy, kryje jak podkład, nie obciąża skóry, a wiele osób twierdzi, że dzięki nim poprawiła im się cera? Sprawdźmy więc co kryje się w składach tych produktów! 

Do tego typu produktów trzeba się przekonać – jego zwolennicy mówią, że za nic w świecie nie wrócą już do normalnych, płynnych produktach, ale część osób nadal ma obawy odnośnie jego krycia, sposobu nakładania czy wytrzymałości.

Tak naprawdę tego typu produkty to mieszanka pudrowej bazy najczęściej mineralnej na bazie miki (Mica) oraz pigmentów mineralnych i naturalnych o różnym stopniu stężenia w celu uzyskania pożądanego koloru. Samo pojęcie „podkład mineralny” oznacza właśnie to, że zastosowano w nim pigmenty mineralne  – głównie jest to tlenek cynku i dwutlenek tytanu, które pełnią też funkcję mineralnego filtra UV oraz min. tlenek żelaza (Iron Oxides) w kilku wariantach kolorystycznych od żółtego, przez ceglastoczerwony po czarny czy też np. tlenek chromu o intensywnej, zielonej barwie chętnie stosowany np. w korektorach mineralnych. Oprócz tego jako bazę oraz substancję nadającą kolor w tych produktach można spotkać naturalne glinki (Kaolin, Illite, Montmorillonite) czy też naturalne mąki i skrobie roślinne (poznamy je po łacińskiej nazwie rośliny i końcówce ~powder oraz ~starch stosowane jako wypełniacz oraz substancje matujące.

Bardzo często spotykanym surowcem jest także krzemionka (Silica, Hydrogenated Silica), która nie tylko matuje skórę i zapobiega jej przetłuszczaniu się w ciągu dnia, ale także daje efekt gładkiej, wyrównanej cery, pięknie odbija światło, dlatego też jest szczególnie lubiana w fotografii. 

Oprócz bazy i pigmentów część producentów decyduje się na dodatek olejów i esencji roślinnych, które mają na celu chronić naszą skórę przed wysuszaniem, poprawiać jej stan i kondycjonować. 

Czego warto unikać? Część producentów decyduje się na dodanie do swoich sypkich produktów talku – chociaż nie jest on szkodliwy i dobrze absorbuje serum to jednak jest podejrzewany o pogarszanie kondycji skóry i potrafi się brzydko „ciastkować” po pewnym czasie. Podobnie ma się sprawa z dodatkiem silikonu – mają one za zadanie wygładzić optycznie skórę, jednak nijak mają się do naturalnego makijażu.

Wiele obaw związanych z podkładami mineralnymi w formie sypkiej dotyczy ich aplikacji – na początku wydaje nam się skomplikowana i czasochłonna, ale na szczęście tak nie jest! Istnieje też kilka technik, dzięki którym każdy znajdzie swój ulubiony sposób nakładania podkładu. Poniżej lista tych podstawowych, ale nie bójcie się eksperymentować i obserwować blogi producentów takich podkładów czy miłośników naturalnego makijażu!

  1. Na sucho za pomocą pędzla – na oczyszczoną, tonizowaną cerę nanieś krem (ewentualnie serum nawilżające i krem), po jego wchłonięciu odsyp odrobinę minerałów z pudełka na wieczko lub spodeczek i zanurz pędzel w pudrze. Delikatnie otrzep nadmiar uderzając lekko trzonkiem o kant dłoni, tak żeby puder spadał na spodeczek, a następnie dwa-trzy razy uderz końcówką trzonka w dłoń. Aplikuj na skórę najpierw stemplując dla równomiernej aplikacji, potem kolistymi ruchami wpracuj podkład w skórę. Stopniuj warstwy do uzyskania idealnego krycia i pamiętaj – lepiej 4 cienkie warstwy niż 1 bardzo gruba!
  2. Na mokro za pomocą pędzla – podobnie jak w przypadku aplikacji na sucho przygotuj skórę pod makijaż i odsyp odrobinę podkładu, a następnie zwilż pędzel przegotowaną wodą lub hydrolatem i nabierz produkt. Delikatnie stempluj skórę, żeby równomiernie nanieść podkład, a następnie wmasuj go w skórę.  Ta metoda pozwala na większe krycie dlatego prawdopodobnie wystarczy 1 warstwa.
  3. Gąbeczką – podkład mineralny możesz aplikować gąbeczką typu Beauty Blender podobnie jak zwykły – gąbeczka może być sucha lub wilgotna, w przypadku zmoczonej gąbeczki pamiętaj o stemplowaniu małą ilością podkładu równomiernie nim przejdziesz do jego wpracowania w skórę, unikniesz dzięki temu plam. Wilgotna gąbeczka sprawdza się też jako uzupełnienie aplikacji pędzlem – pozwala lepiej wpracować produkt w skórę i niweluje „pudrowy efekt” znacznie szybciej

Pędzle najczęściej polecane to flat top (płaski, dość szeroki, warto zwrócić uwagę na włosie – powinno być miękkie, a pędzel zbity i gęsty) lub kabuki o lekko zaokrąglonej końcówce, jest to szeroki pędzel dzięki któremu można szybko aplikować podkład cienką warstwą o mniejszym kryciu, polecamy go szczególnie osobom początkującym!

A co z pudrowym efektem? Na szczęście jest on chwilowy, po kilku minutach podkład ładnie wtopi się w skórę i będzie można utrwalić go pudrem, chociaż przy cerze suchej radzimy pominąć ten krok. W celu zniwelowania pudrowego efektu możemy wpracować podkład na koniec wilgotną gąbeczką typu Beauty Blender lub spryskać twarz ulubionym hydrolatem. Firmy produkujące kosmetyki mineralne do makijażu oferują często także produkty do ukrywania niedoskonałości (korektory) czy do konturowania i rozświetlania twarzy – makijaż może być w 100% naturalny!

Niezwykle ważna jednak jest pielęgnacja skóry – sypkie podkłady mogą nie sprawdzić się przy cerze bardzo suchej, ponieważ mogą ją bardziej wysuszać. W takiej sytuacji poleca się mieszać je z olejkiem lub ulubionym kremem do uzyskania odpowiedniej konsystencji lub pozostać przy sprawdzonych produktach. Cera tłusta i mieszana może z kolei podziękować za taką formę makijażu! Często przy jego stosowaniu użytkownicy obserwują ukojenie skóry, szybsze gojenie się niedoskonałości i mniejsze wydzielanie sebum, dlatego nie ma konieczności z rezygnowania z makijażu nawet przy cerze skłonnej do trądziku! Niezależnie od wybranej metody pamiętajmy o higienie akcesoriów! Pędzle i gąbki należy myć codziennie i w miarę możliwości trzymać je w miejscu gdzie nie ma dużego zapylenia i kurzu, podobnie ma się sprawa ze spodeczkiem na którym odsypujemy minerały!

AUTOR

Justyna Czybier

Mam na imię Justyna. Z wykształcenia jestem technologiem żywności i żywienia człowieka, jednak to w składach kosmetyków odnalazłam prawdziwą pasję do analizy i poszerzania wiedzy. Moja przygoda zaczęła się od pytań „Czy kosmetyki, których używam, mogą szkodzić mojej cerze? Jeśli tak, co dokładnie?” i trwa już ponad dwa lata. Od tego czasu regularnie zgłębiam wyniki dostępnych badań i opracowania dotyczące potencjalnie szkodliwych składników. Mieszkam we Wrocławiu, jestem kocią matką, w wolnych chwilach czytam, gram lub po prostu spędzam czas ze znajomymi.

Brak komentarzy
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W trosce o Twoje zdrowie



Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z polityką plików cookies.